Armia czerwone gotowa do ataku
Czerwonoarmiści byli już gotowi ruszyć do „oswobodzenia swoich", „zagarniętych" przez władze litewskie. Jednak po poinformowaniu Moskwy o przyjęciu ultimatum przez stroną litewską następnego dnia inwazja nowych oddziałów wojennych z ZSRR odbyła się pokojowo. Dnia 15 czerwca na Litwę wkroczyły nowe oddziały Armii Czerwonej, a szef państwa Smetona uciekł przez granicę do Niemiec. Później Litwa szybko straciła niepodległość i „dobrowolnie" stała się jedną z republik sowieckich, faktycznie zaś była anektowana.
Oczywiście w czasach sowieckich długo nie było możliwości polemiki w sprawie tych incydentów. Tylko w czasie śpiewającej rewolucji, poczynając od roku 1988, mówiono o tym głośno. Najpierw zrobił to litewski historyk Gediminas Rudis na masowym mityngu z udziałem ponad 200 tysięcy ludzi w Wilnie 23 sierpnia 1988, podkreślając bezpodstawność oskarżeń moskiewskich wobec rządu niepodległej Litwy w 1940 roku8. Jego wypowiedź była opublikowana w stenogramie mityngu, kiedy rodziła się pierwsza niezawisła w warunkach sowieckich legalna prasa litewska. Później, już po odzyskaniu niepodległości, myśl o „zagarnięciach" czerwonoarmistów, jako zmyślonych przez Kreml, weszła na karty podręczników litewskich i syntez naukowych.
Teraz i historycy rosyjscy, jak znana badaczka polityki kremlowskiej w stosunku do państw bałtyckich N. Lebediewa w literaturze akademickiej, przyznają, że zarzuty „zagarnięcia" żołnierzy były wymyślane . To stanowisko potwierdza również E. Zubkowa w swojej najnowszej książce wydanej w 2008 roku '. Opiera się ona na badaniach innego znanego rosyjskiego historyka - M. Meltiuchowa12.
Jak wiadomo, służby państwowe Litwy w imieniu rządu były gotowe wiosną i na początku lata 1940 roku współpracować w zbadaniu rozdmuchiwanych przez Kreml incydentów z żołnierzami, ale strona sowiecka tego nie chciała.

